
Niektóre pomyłki są tragiczne, a inne bywają śmieszne i właśnie ostatnio mnie to spotkało. Odwiedzając nasz spokojny basenik od przemiłej pani w kasie otrzymałem zegarek z numerem, jak sie okazało później, 90. Jednak ja rozochocony myślą o saunie odczytałem go jako 60 i tu zaczyna sie wesołość. Przypadek chciał, że szafka numer 60 była otwarta więc nie musiałem używać zegarka. Jakie było moje zdziwienie kiedy pani w saunie nie chciała wydać mi zegarka z numerem 60, bo okazało się, że mała kropeczka jest przy numerze. Na szczęście nic mi nie zginęło i wszystko zakończyło sie happy. Jakie było zdziwienie innych "basenowiczów" kiedy to ja, mokry człowiek, przenosiłem ciuszki z jednej do drugiej szafki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz